
Specem od horrorów nigdy nie byłem i zapewne już nie będę. Jest to dla mnie gatunek, który w znacznej części opiera się na powtarzaniu tych samych scenariuszy. Ostatnie lata tego gatunku to po prostu płycizna fabularna na poziomie Rowu Mariańskiego. Zazwyczaj flaki, krew, flaki, tasaki, flaki, piły, flaki, noże i przeróżne techniki ciosania, cięcia, krojenia, kłucia ciała człowieka jakie można sobie tylko wyobrazić by ujrzeć w pełnej okazałości...flaki. Czy to jest straszne? Nie, to jest odrażające, odpychające i niesmaczne. Takie są głównie obecne horrory i na szczęście póki co udaje mi się ich unikać. Uff...
Zasiadając do "The New Daughter" nie miałem pojęcia co mnie czeka. Nie wiedziałem, że to horror. Film mnie zaciekawił, gdyż lubię postać Costnera. Nie wiem dlaczego ten aktor jest uznawany za słabego, bo moim zdaniem nie zasługuje na tak niskie oceny i szyderstwa. Chcę tylko dodać, że jeśli czytają ten tekst przeciwnicy Costnera, to musicie wiedzieć, że nie rozumiem Was.
Wciąż jestem przeciwnikiem opowiadania fabuły, więc krótko: John James po rozwodzie z żoną, przeprowadza się z dwójką swoich dzieci (Louisa i Sam) do niewielkiego miasteczka. Tutaj stara się stworzyć dzieciom rodzinną atmosferę, jednak córka Louisa wciąż mu to zadanie utrudnia. Ojciec próbuje dowiedzieć się gdzie leży przyczyna radykalnej zmiany jego dziecka. Natrafia na...
No i tyle. W związku z tym, że miałem lepszą zabawę nie wiedząc nic o tym filmie, nie będę psuł jej Wam. A zabawę miałem przednią bo film ogólnie rzecz biorąc mi się spodobał.
Nie przepadałem nigdy za horrorami w których już po 15 minutach wiedzieliśmy, że ofiary giną z rąk potwora z bagien albo gościa z toporem. Horror moim zdaniem ma być tajemniczy i trzymać w napięciu. Nie chodzi mi o napięcie typu: zaraz wyskoczy gość z szafy (ścieżka dźwiękowa na to wskazuje).
W "The New Daughter" reżyser sprawnie bawi się naszymi emocjami. Bardzo klimatyczny dźwięk i niepokojące odgłosy przyprawiają nie rzadko o gęsią skórkę. Przez bardo długi czas nie wiemy "kto?" i "po co?" a jak dla mnie jest to walor scenariusza. Oczywiście są w nim braki i nieścisłości, ale nie wpływa to jakoś bardzo na odbiór filmu.
Kevin Costner po raz kolejny przypadł mi do gustu i nie mam facetowi nic do zarzucenia. Oczywiście niespodzianką jest to, ze zagrał w ogóle w filmie grozy, ale może zbiera akurat na nowy dom albo jacht? Nie nam oceniać tych pobudek, ostatecznie cieszę się, że został obsadzony w tej roli, bo zapewne nigdy bym "The New Daughter" nie zobaczył.
Na koniec powiem Wam tylko (ale w tajemnicy), że bałem się w kilku scenach jak 10-letnie dziecko! Szybszy puls, mokre dłonie a mimo wszystko ślinka cieknie aby zobaczyć co się stanie za chwilę. Emocje. Na nich bazują właśnie twórcy takich filmów, a ja to tym razem kupiłem. Dałem się podejść jak starsza, samotna pani w przekręcie "na wnuczka". Niby człowiek dorosły, świadomy, doświadczony, a mimo wszystko...dzieciak z lizakiem:)
No i tyle mam do powiedzenia. Polecam film fanom gęsiej skórki, ale uprzedzam, że to tylko moja ocena - faceta, który w swoim życiu za wiele horrorów nie widział, więc i porównanie mam mało liczebne.
Autor: Bartosz Studenny
OCENA: 7/10
Zdjęcie: Wikipedia