Odpowiedź

Incepcja

Rok produkcji : 2010
ocena
8.54
Incepcja

Reklamy tego filmu mówiły o filmie przekraczającym swoją wizją, wyobraźnią, efektami daleko "Matrxix" czy nawet "Avatar". Więc wybrałem się do kina na film z dużym apetytem. Wrażenia? "Matrix" przed laty powalił mnie na kolana, "Avatar" spodobał się dzięki 3D ale i nie tylko, "Incepcja" zwyczajnie rozczarowała.
Lubię Di caprio, jego grze w tym filmie nie można nic zarzucić, lubię wszystkich aktorów w tym filmie, szczególnie podobał mi się tutaj Ken Watanabe, niezapomniany ten właściwy Ostatni Samuraj w filmie Cruise'a.

Otóż czemu film mnie rozczarował, podczas gdy wszędzie na świecie zbiera dobre recenzje, zarabia krocie? "Incepcja" mówi o szpiegostwie, wkradaniu się i wykradaniu różnych tajemnic w czasie snu. Szereg pseudonaukowych bzdur jakie padają z ekranu przy dość szybko zmieniających się kadrach sprawiają, że przestaje się już analizować wypowiedzi bohaterów i tylko obserwuje. Sen w śnie, jego kolejne poziomy, inaczej płynący czas, modyfikacja rzeczywistości wirtualne w śnie (jak inaczej ją nazwać?). Wszystko to może jest i ok, nie oczekiwałem przecież idąc do kina np. na "Gwiezdne Wojny", że wszędzie musi być akcja oparta na faktach, logice, prawdopodobieństwie itd. Nie to mnie irytowało w filmie ale pewne błędy w logice scenariusza. Jeśli już bohaterowie mogą modyfikować swoje sny - co np. widać wyraźnie w akcji gdzie jeden z nich "podmienia" rodzaj broni na cięższą i tłumaczy, że nie ma co ograniczać swoich snów granicami, barierami, to czemu one nadal istnieją i są wykorzystywane szczątkowo.
Gdy pada żartobliwe wyznanie, że szkoda, że ktoś nie wyśnił sobie lata i plaży w miejsce gór i zimy - a wcześniej wmawia się widzowi w czasie pokazu np. budowy labiryntu (dużo o nim mowa w filmie ale jakby scenarzysta zapomniał o nim później) - to ja się zastanawiam, czy scenarzysta się nie zgubił i bał się pójść na całość w złożoności akcji w śnie, gdzie wszystko jest możliwe a czasem akcja w nim dzieje się już z przerażająco dobrze nam znaną logiką kina akcji w przeciętnym kinie akcji, tu co prawda zrealizowanym na najwyższym poziomie.

Film nie nudzi mimo wszystko, wracają jak bumerang do mnie pytania, gdzie granice wyobraźni i bariery dla kina, w kapitalnym serialu "Spartacus" sceny zabijania są już tak sugestywne jakby kręcone "na żywca", tutaj film udowadnia, że cokolwiek scenarzysta sobie nie wyobrazi będzie już możliwe więc ja proszę o fajne filmy sci-fi, kosmiczne fantasy a nie bzdury w stylu "Incepcja".
Czemu na końcu filmu wiedziałem, że reżyser zostawi widza z pytaniem zasadniczym, co ważniejsze? Upadający i stający w miejscu bączek czy odwrócone wreszcie twarze dzieci.

Autor: Ryszard Kmita

OCENA: 5/10

Zdjęcie: Wikipedia

Twoja ocena: Brak Średnia: 8.5

Odpowiedz

WskazówkiWskazówki
CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na poniższym obrazku.