Odpowiedź

Gran Torino

Gatunek : dramat
Rok produkcji : 2008
10.09.2009
przez Bartosz Studenny
ocena
8.44
Gran Torino

Clint Eastwood będzie miał za chwilę 80 lat, ale nie przeszkadza mu to ani trochę, aby zaskakiwać nas zarówno w roli reżysera jak i aktora. Ostatnie jego filmy w których stanął za kamerą to między innymi: "Oszukana", "Sztandar chwały", "Listy z Iwo Jimy, "Za wszelką cenę" czy "Rzeka tajemnic". Każdy z tych tytułów można uznać za udany i na nasze szczęście, dobra passa Clinta się nie kończy. Co dostajemy tym razem?

Walt Kowalski (tak jest, główny bohater ma polskie korzenie!) to zgorzkniały, zrzędliwy i samotny człowiek. Po śmierci żony jest zmuszony mieszkać sam, z dala od rodziny i znajomych. Walt jest weteranem wojny w Korei i nie można mu się dziwić, że nienawidzi azjatów w każdej postaci. Jest rasistą w pełnym tego słowa znaczeniu i pewnie nigdy by się po sobie nie spodziewał, że zaprzyjaźni się z rodziną z sąsiedztwa, która emigrowała z... Azji. A cała historia zaczyna się od pewnego wydarzenia z samochodem Walta Kowalskiego - amerykański Gran Torino z 1972 roku...

Zawsze miło mi się ogląda filmy hollywoodzkie w których umieszczają polaków. A tutaj na dodatek, Kowalski (Clint Eastwood) to rola pierwszoplanowa, więc tym bardziej powinno nas to ucieszyć. Czy Walt to pozytywny bohater? Jak najbardziej tak, ale najpierw trzeba się do niego przekonać, gdyż jest on nieprzeciętnym charakterem. Walt Kowalski to cyniczny, złośliwy, opryskliwy, aspołeczny człowiek, który nie liczy się z nikim. Mimo to, wzbudza u widza sympatię i to nie ze względu na to, że jego nazwisko jest dla nas tak swojskie.

Dialogi, a raczej monologi Walta to małe mistrzostwo świata. Nie raz parskniemy śmiechem czytając/słuchając (zapewne w języku angielskim jest jeszcze zabawniej) jego wywodów, inwektyw czy złośliwości kierowanych do jego "ofiar". Teksty są znakomicie napisane. Nie jest to chaotyczna, bezsensowna papka jaką mamy zazwyczaj doświadczać w filmach z USA, ale bardzo inteligentne, ciekawe i zabawne teksty, które mogą przejść do historii. Cytujecie "Pulp Fiction"? Może "Gran Torino" też Was porwie;)

Clint jako aktor i reżyser, w wielkiej formie. Nie można mu nic zarzucić, zagrał bardzo przyzwoicie. Nie da się ukryć, że facet ma już swoje lata, ale co z tego? Przecież to nie jest kolejna część Brudnego Harry'ego. Gorzej za to wypadł chłopiec Thao w roli drugoplanowej. Jest to dość ważna postać w filmie, więc te braki są widoczne, a nawet rażące. Szkoda, bo "Gran Torino" tutaj stracił u mnie kilka punktów. Thao może i ma być skołowanym i nieśmiałym chłopcem, ale bez przesady. On miał grać wstydliwego i nieporadnego, a nie niedorozwiniętego. To dwie różne sprawy i ten aktor wg mnie przesadził( Bee Vang). Mnie ta rola wcale nie urzekła, wypada bardzo blado na tle innych aktorów, więc oceniam ją jako pomyłkę.

Ogarniając film całościowo to bez wątpienia jest to dramat. Ale swoim niepowtarzalnym humorem przebija również nie jedną komedię. Zatem film nie tylko nas wzruszy, ale i rozbawi. Scenariusz wcale nie jest oryginalny. Wiele razy widzieliśmy podobną fabułę, ale nie w wykonaniu Eastwooda. Trzeba facetowi przyznać, że z prostej historyjki jest w stanie nakręcić coś wielkiego. Wykrzesać iskierkę ze schematów.

Mam nadzieję, że Clint Eastwood pozostanie w swojej branży jak najdłużej, bo my widzowie, cierpimy ogólnie na brak ambitnych filmów, a Eastwood właśnie takie nam serwuje. Życzmy mu jak najwięcej zdrowia i energii, a wkrótce z pewnością nas pozytywnie zaskoczy.

OCENA: 8/10

Zdjęcie: Wikipedia

Twoja ocena: Brak Średnia: 8.4

Odpowiedz

WskazówkiWskazówki
CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na poniższym obrazku.