Akurat jestem sześćdziesięciominutowcem i ten film oglądałem i słuchałem z wielką frajdą! To była muzyka mojej młodości, której słuchało się wieczorami i nocami z Radia Luksemburg, przykładając ucho do radia tranzystorowego. Wszystkie utwory rozpoznawałem po pierwszych dźwiękach, większość ich mam na płytach, składankach czy mp3. Muzykę Kinksów rozpoznawała od pierwszych dźwięków moja 23-letnia córa. Choć przy Cohenie i jego "So Long Mairianne" nie dowierzała, że to Leonard, i że już w 1966 roku.
Szkoda tylko, że my w Polsce nie mogliśmy słuchać tych pirackich radiostacji, bo ich zasięg był lokalny. Wiele ich było, choć ja pamiętam tylko Radio Caroline.
Pod adresem http://swkatowice.mojeforum.net/temat-vt7144.html znalazłem ciekawe wspominki kogoś, kto wtedy słuchał rozgłośni morskich - ja nie potrafiłem, ale to była pewnie sprawa czułości radioodbiornika...
"Radio pirackie
Powinienem wspomnieć coś o pirackich rozgłośniach. Przed laty Jan Krzysztof Wasilewski w "Gazecie w Lublinie" (lokalny dodatek "Gazety Wyborczej") prowadził rubrykę "Więcej muzyki" i kiedyś opublikował w niej mały cykl o nielegalnych radiostacjach nadających z morza. Podzieliłem się z autorem moimi o nich wspominkami. Fragmenty listu zostały wydrukowane 2 lipca 1993 r. Cytuję z zachowanego wycinka:
"...Nasłuchiwałem tych stacji - pisze do "Więcej muzyki" pan Marek Kosmala z Lublina - w latach sześćdziesiątych. Radio England słychać było najlepiej. Jeszcze dzisiaj dźwięczy mi w uszach ich jingle "It's swinging, swinging Radio England". Nie działało długo. Nadajnik przejęli Holendrzy, by zacząć nadawać - już jako Radio Dolfin (Delfin?). Łapałem jeszcze Radio Seagull - jeśli dobrze pamiętam. Z różną jakością odbierałem Radio Caroline, a przez pewien czas łapałem nawet Caroline South i Caroline North. Łapałem też Radio London, Radio Scotland, Radio Northsea International. To ostanie działało chyba najdłużej, także na falach krótkich. Radia Caroline słuchałem tej nocy, kiedy upływał termin ultimatum, wyznaczonego przez brytyjskie władze. O północy zapowiedziano, że nadal zostają na antenie i nie zamierzają rozstawać się ze słuchaczami. I puścili "All You Need Is Love" The Beatles... Przełączyłem się na Radio London, żeby sprawdzić, jak oni się zachowują. Żegnali się ze słuchaczami jeszcze przez trzy godziny w przejmujący sposób (tak to wtedy odbierałem), nadając smutne w nastroju kawałki. Utkwił mi w pamięci The Nice i "Hang On To A Dream"... O trzeciej nad ranem usłyszałem słowa: "Milkniemy na zawsze. Żegnajcie".
Żałuję, że nie miałem wtedy magnetofonu i nie mogłem tego nagrać tak, jak nagrałem sobie ostatnie godziny Radia Luksemburg na falach średnich z 29 na 30 grudnia 1991 - i ich ostanie godziny w ogóle, w końcu roku 1992... "Swinging Station Of The Stars..." Pierwszą piosenką, jaką zapamiętałem z anteny Radia Luksemburg była "Vacation" Connie Francis, a usłyszałem ją w audycji "Discbreak", którą prowadził Brian Matthews"... Nie mogę ich odżałować. Tyle lat ich nasłuchiwałem całymi nocami... Mógłbym wspominać długo, ale czuję, że powinienem się już uspokoić..."
Dziś dla ścisłości dodałbym poprawkę: audycję "Discbreak" prowadził ktoś inny. Nie pomnę już kto. Brian Matthews miał wtedy bodaj "Spin Disc".
Na początku lat siedemdziesiątych na falach Radio Monte Carlo odkryłem Radio Geronimo. Słuchałem ich w soboty od północy do trzeciej rano. Dla mnie najlepsze radio w tamtym czasie. Nadawali chyba wyłączniez z LPs i wyłącznie rock progresywny i pokrewne gatunki. Niestety, nie działało zbyt długo."
Autor wspomnień opisał też początki muzyki rockowej w polskim radiu...
Akurat jestem sześćdziesięciominutowcem i ten film oglądałem i słuchałem z wielką frajdą! To była muzyka mojej młodości, której słuchało się wieczorami i nocami z Radia Luksemburg, przykładając ucho do radia tranzystorowego. Wszystkie utwory rozpoznawałem po pierwszych dźwiękach, większość ich mam na płytach, składankach czy mp3. Muzykę Kinksów rozpoznawała od pierwszych dźwięków moja 23-letnia córa. Choć przy Cohenie i jego "So Long Mairianne" nie dowierzała, że to Leonard, i że już w 1966 roku.
Szkoda tylko, że my w Polsce nie mogliśmy słuchać tych pirackich radiostacji, bo ich zasięg był lokalny. Wiele ich było, choć ja pamiętam tylko Radio Caroline.
Pod adresem http://swkatowice.mojeforum.net/temat-vt7144.html znalazłem ciekawe wspominki kogoś, kto wtedy słuchał rozgłośni morskich - ja nie potrafiłem, ale to była pewnie sprawa czułości radioodbiornika...
"Radio pirackie
Powinienem wspomnieć coś o pirackich rozgłośniach. Przed laty Jan Krzysztof Wasilewski w "Gazecie w Lublinie" (lokalny dodatek "Gazety Wyborczej") prowadził rubrykę "Więcej muzyki" i kiedyś opublikował w niej mały cykl o nielegalnych radiostacjach nadających z morza. Podzieliłem się z autorem moimi o nich wspominkami. Fragmenty listu zostały wydrukowane 2 lipca 1993 r. Cytuję z zachowanego wycinka:
"...Nasłuchiwałem tych stacji - pisze do "Więcej muzyki" pan Marek Kosmala z Lublina - w latach sześćdziesiątych. Radio England słychać było najlepiej. Jeszcze dzisiaj dźwięczy mi w uszach ich jingle "It's swinging, swinging Radio England". Nie działało długo. Nadajnik przejęli Holendrzy, by zacząć nadawać - już jako Radio Dolfin (Delfin?). Łapałem jeszcze Radio Seagull - jeśli dobrze pamiętam. Z różną jakością odbierałem Radio Caroline, a przez pewien czas łapałem nawet Caroline South i Caroline North. Łapałem też Radio London, Radio Scotland, Radio Northsea International. To ostanie działało chyba najdłużej, także na falach krótkich. Radia Caroline słuchałem tej nocy, kiedy upływał termin ultimatum, wyznaczonego przez brytyjskie władze. O północy zapowiedziano, że nadal zostają na antenie i nie zamierzają rozstawać się ze słuchaczami. I puścili "All You Need Is Love" The Beatles... Przełączyłem się na Radio London, żeby sprawdzić, jak oni się zachowują. Żegnali się ze słuchaczami jeszcze przez trzy godziny w przejmujący sposób (tak to wtedy odbierałem), nadając smutne w nastroju kawałki. Utkwił mi w pamięci The Nice i "Hang On To A Dream"... O trzeciej nad ranem usłyszałem słowa: "Milkniemy na zawsze. Żegnajcie".
Żałuję, że nie miałem wtedy magnetofonu i nie mogłem tego nagrać tak, jak nagrałem sobie ostatnie godziny Radia Luksemburg na falach średnich z 29 na 30 grudnia 1991 - i ich ostanie godziny w ogóle, w końcu roku 1992... "Swinging Station Of The Stars..." Pierwszą piosenką, jaką zapamiętałem z anteny Radia Luksemburg była "Vacation" Connie Francis, a usłyszałem ją w audycji "Discbreak", którą prowadził Brian Matthews"... Nie mogę ich odżałować. Tyle lat ich nasłuchiwałem całymi nocami... Mógłbym wspominać długo, ale czuję, że powinienem się już uspokoić..."
Dziś dla ścisłości dodałbym poprawkę: audycję "Discbreak" prowadził ktoś inny. Nie pomnę już kto. Brian Matthews miał wtedy bodaj "Spin Disc".
Na początku lat siedemdziesiątych na falach Radio Monte Carlo odkryłem Radio Geronimo. Słuchałem ich w soboty od północy do trzeciej rano. Dla mnie najlepsze radio w tamtym czasie. Nadawali chyba wyłączniez z LPs i wyłącznie rock progresywny i pokrewne gatunki. Niestety, nie działało zbyt długo."
Autor wspomnień opisał też początki muzyki rockowej w polskim radiu...