
Natknąłem się ostatnio w sieci na ciekawy film prądu niezależnego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że obraz ten jako jeden z nielicznych pod względem układu semantycznego szczególnie w warstwie formalnej bije na głowę nie tylko obrazy swoich kolegów półprofesjonalistów, ale też profesjonalistów. Dlaczego? Bo forma, bez nadmiaru efektownych środków artystycznych i sztampowych rozwiązań idealnie odwzorowuje treść. Wewnętrznym więc moim nakazem jest próba zmierzenia się z analizą tego filmu. Oczywiście piszę o krótkometrażowy dokumencie „Paragraf na bierność” Agnieszki Opyt i Dominika Krawczyka.

Bolesław Prus jest znanym pisarzem. Jego wprawne i spostrzegawcze oko przelało na papier wiele myśli które stworzyły interesujące obrazy. Obrazy-historie. Dosłownie i w przenośni. Możemy sporo dowiedzieć o ówczesnych pisarzowi czasach.
„Lalka” to książka niezwykła w dorobku pisarza. Pierwotny tytuł miał brzmieć „Trzy pokolenia”. Poprzez pryzmat szalonej miłości imć Wokulskiego do zjawiskowej panny Łęckiej nakreślona jest zmiana epok. Epoka pary i żelaza zastępuje epokę podziałów na bogatych i biednych w rozumieniu pochodzenia: szlachta, mieszczaństwo, plebs. Epoka pełna muślinów, ciężkich kotar, obowiązkowego pianina w każdym szanującym się domu- epoka zmierzchu. Epoka żelaznej kolei, telegrafu, żarówki Edisona- epoka świtu. Przez czas jakiś te epoki się przenikają. Nie jest im dane jednak współtrwanie. Nie stworzą idealnej symbiozy. Postęp nie patrzy z sentymentem w przeszłość. Jest egocentrykiem.

Polski film drogi z Markiem Kondratem (dziś koneserem wina, wtedy jeszcze aktorem), z niezmiennie piękną Magdaleną Cielecką i coraz bardziej popularnym Jackiem Poniedziałkiem. I to chyba tyle w temacie. Film można obejrzeć ale nie należy spodziewać się fajerwerków.
Wszystkie recenzje dotyczące tego filmu wspominają, iż „Trzeci” miał nawiązywać do filmu Romana Polańskiego „Nóż w wodzie”. Ponieważ nie widziałam tej produkcji, nie mam więc odniesienia. Obejrzałam „Trzeciego” bez żadnych porównań, oczekiwań.

Pamiętacie może rok 2003? Słyszeliście może wtedy o kimś takim jak Mark Zuckerberg? Nie? To zapamiętajcie tą datę bo to właśnie tamtego roku na uniwersytecie Harvarda, po tym jak dziewczyna rzuciła Zuckerberga… rozpoczął się nowy rozdział w dziejach Internetu. Szczerze polecam ten film i zachęcam do jego oglądnięcia. Reżyserem jest David Fincher ("Siedem", "Podziemny krąg", "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona"). Lubię także tego reżysera. Zwykle za tematykę filmu obiera sobie dość nietypowe historie, aczkolwiek bardzo ciekawe.

Pod tą tajemniczą nazwą kryje się film o tym, jak powstała społeczność Facebook.
Myślałam, że film będzie nudną biografią twórcy tegoż serwisu. Jednak okazał się ciekawy, kontrowersyjny i mocno wciągający. Główny bohater Mark Zuckerberg, a zarazem twórca Facebook'a to zadufany w sobie szowinista za co można go znienawidzić od pierwszych minut filmu. Można by, gdyby nie wielki geniusz, wspaniały umysł i umiejętności programistyczne. Dużo łatwiej jest nienawidzić ludzi, którzy w żadnej dziedzinie nie wzbudzają podziwu i respektu.

I w końcu jest. Film, który w ostatnim czasie był najbardziej pożądanym, o którym tak wiele mówiono, pojawił się na ekranach kin. Już sama ilość sprzedanych biletów powinna zachęcać do obejrzenia tejże produkcji. Ponadto reżyserem jest sam David Fincher, który jak wiadomo jest twórcą „Ciekawego przypadku Benjamina Buttona”. Niezwykła historia opowiadająca o najmłodszym miliarderze świata, zdobywa coraz więcej uznania.
Wszystko zaczęło się pewnego październikowego wieczoru, kiedy to młody student został porzucony przez dziewczynę. Pijany i zdruzgotany wpada na pomysł założenia bazy, w której znajdą się wszystkie studentki Harvardu.

W któryś z ciepłych wieczorów zacząłem przeglądać zbiór swoich filmów, takich do obejrzenia a mam ich mnóstwo. Czekają sobie spokojnie w kolejce. Często dzielę filmy na filmy np. gatunku jaki lubię, lubianego przeze mnie aktora lub reżysera. W tym przypadku akurat lubię Eda Harrisa, zdaniem np. Jennifer Lopez - najbardziej męskiego aktora amerykańskiego. Zasiadałem więc z zaciekawieniem do filmu.
Film wspaniały, bardzo emocjonujący, grający na takich innych nutkach naszego umysłu niż zazwyczaj.