
Christopher Smith w 2004 r. nakręcił film (Lęk) ujmujący na sposób poetycki m.in. badanie ginekologiczne maczetą. Zaszczyciła nas wtedy swą obecnością na planie gwiazda niemieckiej sceny Franka Potente. Film wypadł średnio, mimo, że dobrze wypadały w nim flaki z rozciętych powłok brzusznych. W 2010 Smith złapał za kamerę już któryś raz. Niestety film, który stał się dzieckiem jego trędowatego umysłu, nie zaskoczył. Ale od początku…

„Ostatnia miłość na ziemi”, produkcja z 2011 roku. Polskie tłumaczenie nie do końca przemyślane, dosłowne tłumaczenie może byłoby zbyt „suche”- „Perfect Sense”-„Doskonały rozsądek”. W filmie główne role zagrali: Eva Green /”Casino Royal”/, Evan McGregor /”Autor widmo”, „Debiutanci”/. Odczucia osób które obejrzały film są róże. Jedni mówią o mdłym romansie, inni zachwycają się różnymi warstwami obrazu. Ja zaliczam się do drugiej grupy. Ale od początku.

„Lektor” dramat pełen kontrowersji, zderzenia rzeczywistości wojny, wewnętrznego rozdarcia, zagubienia. Hana jest konduktorką w komunikacji miejskiej, w jednym z niemieckich miast. Michael jest 15- letnim chłopcem. Ona- zamknięta w sobie. On- niewinny, świeży. Spotykają się w bramie, on źle się czuje, jest chory. Ona mu pomaga.

„Do diabła z miłością” komedia romantyczna z 2003 roku. Film zrealizowano w konwencji kina lat 60- tych. Błyskotliwe gagi, muzyka w klimacie swingu, klasycznego jazzu. Dla zwolenników takich klimatów nie lada gratka. Muzyka jest ważnym elementem, w niektórych momentach film wchodzi w klimat musicalu. Dźwięk tworzy zgrabną całość wraz ze scenografią, uroczą grą aktorów, czy ich eleganckimi ubiorami. W tej przestrzeni film nawiązuje do „Diabeł ubiera się u Prady”.

Już piątego stycznia na ekranach polskich kin pojawi się "Sherlock Holmes. Gra cieni". Nim jednak widzowie wybiorą się na seans kolejnych przygód duetu Holmes - Watson warto, żeby przypomnieli sobie, co działo się w pierwszej części.

Do czego zdolny jest człowiek, aby ocalić życie swoje i swojej rodziny? Okazuje się, że jest zdolny do wszystkiego, żeby ratować to co dla najcenniejsze są gotowi do najwyższego poświęcenia. Tak jak bohaterowie filmu „Eagle Eye”, uwikłani w szaloną grę, której stawka jest najwyższa - ich życie. Dwoje zupełnie obcych sobie ludzi - poszukujący swojego miejsca w życiu Jerry i samotna matka Rachel odbierają telefon. Głos tajemniczej kobiety w słuchawce informuje ich „Zostałeś aktywowany” i od tej pory jeśli chcą ocalić życie muszą wykonywać jej polecenia.

Sensacja z elementami romansu i komedii. Została wyreżyserowana przez Jon'a Amiel'a w 1999 roku.
Film opowiada o bardzo znanym złodzieju drogocennych rzeczy Mac'u. Zostaje skradziony obraz Rembrandta. Wszystko wskazuje, że sprawcą jest kolekcjoner nielegalnych dzieł sztuki. Przez to firma ubezpieczeniowa jest zmuszona wypłacić wysokie odszkodowanie. Pracownica, Gin prosi szefa Hectora, by ten pozwolił jej zbadać sprawę i "poszpiegować" Mac'a. Kobieta podszywa się pod złodziejkę i od tej pory działają razem. Jednak włamywacz okazuje się sprytniejszy i odkrywa prawdę o wspólniczce, która jak się okazuje nie jest taka, jak można wywnioskować.

Odbierając telefon nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stronie. Nie wie tego również młody Ryan z filmu „Komórka” w reżyserii Davida R. Ellisa , który odbierając telefon usłyszał po drugiej stronie kobiecy głos błagający o pomoc. Początkowo uważa to za głupi żart, ale kiedy w słuchawce słyszy rozpaczliwe krzyki Jessiki postanawia jej pomóc. Zdaje sobie sprawę, że jest jej jedyną nadzieją. Nie może liczyć na pomoc policji, gdyż nie chcąc tracić kontaktu z kobietą - wiedział, że gdyby się rozłączył już nie udałoby się jej z nim połączyć. Nie może z powodu braku zasięgu przekazać telefonu policjantom z wydziału zajmującego się porwaniami. Przekazuje jednak telefon dyżurnemu policjantowi, który po namyśle postanawia to sprawdzić. Ryan nie ma czasu musi zdążyć przed bandytami, którzy chcą także porwać syna i męża Jessici. Rozpoczyna się walka z czasem.

Nie przyszła góra do Mahometa, Mahomet przyszedł do góry. Emir Kusturica zawitał wczoraj do filmowej Łodzi. Aż wstyd się przyznać, nie widziałem jednak wcześniej żadnego z jego filmów. Na konferencji i spotkaniu studentów z reżyserem jednak się pojawiłem, wychodząc z niej, wiedziałem już, że jeszcze dzisiaj muszę zapoznać się z jego filmami. W drodze losowania między czterema najbardziej znanymi dziełami – Undergroundem, Czarnym kotem, białym kotem, Arizona Dream i Czasem Cyganów padło na pozycję numer dwa.

„Aurora” - film reż. Cristi Puiu z 2010 roku. Film trwa trzy godziny. Jest linearnym zapisem jednego czy dwóch dni z życia czterdziestodwuletniego człowieka. Nie wiemy o nim nic. Nie ma żadnego zabiegu wprowadzającego nas w wydarzenia. Nie ma na początku retrospekcji która wraz z dalszym biegiem akcji pozwoli w lot zrozumieć intencje twórcy. Nie ma praktycznie muzyki, która stopniowałaby napięcie i wskazywała iż za chwilę coś się wydarzy. Nie ma w końcu bogatej warstwy słownej, która jest ważną częścią obrazu. Swym tempem film kojarzy mi się z „Między słowami”Sofii Coppoli. W jej filmie dialogi głównych bohaterów wprowadzają nas w kino filozoficzne. Kino słowa.