
Są filmy fascynujące. Są filmy refleksyjne. Są filmy do bani. Istnieją także produkcje, których cechą charakterystyczną jest możliwość przypisania im dobrze znanego polskiemu językowi sformułowania „wywołujący wrażenie”. Takim właśnie wywołującym wrażenie dziełem są „Dziewczyny z przemytu” (ang. Human Trafficking) wyreżyserowane przez Kanadyjczyka Christiana Duguay’a.
Tematem filmu jest handel porywanymi i zastraszanymi kobietami. Kobietami obdartymi z ludzkiej godności. Kobietami, które zostają siłą zmienione z podmiotu w przedmiot relacji międzyludzkich. Zmuszane do prostytucji są w stanie przeżyć kilka lat. Znerwicowane, zakażone chorobami przenoszonymi drogą płciową, okradzione z uczuć i ludzkich odruchów. Niewolnice w – chciałoby się rzec – wolnym świecie.

Film magiczny/tragiczny = interesujący. Film ten był wyświetlany w trakcie X edycji festiwalu Era Nowe Horyzonty. Moją uwagę przyciągnął w pierwszej kolejności niebanalny tytuł. Krótki opis filmu, oraz zdjęcia zamieszczone na stronie festiwalu upewniły mnie w przekonaniu iż będzie interesujący.
Sam film jest stworzony poprzez odwołania do kilku dzieł. Cytując za Jakubem Mikurdą ze strony internetowej Nowych Horyzontów: „Film miał być pierwotnie adaptacją powieści Adolfa Bioy Casaresa Wynalazek Morela. Nie uzyskawszy praw do ekranizacji, Quayowie skomponowali scenariusz w oparciu o m.in. Locus Solus Raymonda Roussela, Tajemnicę zamku Karpaty Juliusza Verne’a i Przyszłą Ewę Auguste’a Villiers de L’Isle-Adama. Demoniczny doktor Droz (noszący nazwisko XVIII-wiecznego zegarmistrza i konstruktora ludzkich automatów, Pierre’a Jaquet-Droza) porywa śpiewaczkę operową Malvinę.”