Reklama
Francja
MR 73
Kino francuskie. Dla odmiany. Obejrzałem ten film bez większego przekonania, recenzje na Filmwebie mówiły o filmie dobrym, polecanym więc czemu nie. Spojrzałem na głównego aktora. Hm...nie znam zbyt dobrze kina francuskiego choć wychowałem się na komediach z de Fuinesem lub filmach gangsterskich z Belmondo i Delonem, ale znam nieźle wybitniejszych aktorów ich kina i takim zdecydowanie jest Daniel Auteil. Zaryzykuję stwierdzenie, że tak jak w 90% filmów gra Depardieu, nawet choćby w epizodzie, tak podobnie przemyka przez ekrany i listy płac francuskich produkcji Auteil, aktor charakterystyczny i zdecydowanie wybitny.
Posted in
Ryszard Kmita, pon., 30/08/2010 - 12:56
Radio na fali
Kolejny raz inny film, inne kino. Angielska komedia w każdym calu z ich uroczym dowcipem, tutaj niekoniecznie pure nonsensownym lub a'la Monthy Python ale z całym ich sztywniactwem, które jest tak eleganckie, z klasą, dżentelmeńskie. Historia podobno oparta na faktach, przynajmniej ten główny fakt, to istnienie tytułowego radia, które nadawało w połowie lat 60-tych 24 godziny na dobę muzykę i było pirackie, nadając ze statku pływającego wokół wybrzeży Wielkiej Brytanii.
Posted in
Ryszard Kmita, czw., 26/08/2010 - 08:36
Cela 211
Rzadko możemy zobaczyć coś w kinie co zostanie w naszej świadomości przez dłuższą chwilę. Rzadko możemy zobaczyć film, który zmusi nas do myśleniem co posiadamy i w jakiej sytuacji obecnie się znajdujemy. Arcydziełem, bo tak mogę nazwać ten film był "Cela 211", który to miałam zaszczyt oglądać. Nie jest to film łatwy i przyjemny w odbiorze. Jest to film agresywny, wulgarny, jest to film, który nie pokazuje kolorowego życia przepełnionego samymi przyjemnościami. Jest to kawał dobrego mocnego i przejmującego kina.
Posted in
Katarzyna Pawłowska, ndz., 08/08/2010 - 07:58
Co nas kręci, co nas podnieca
Po obejrzeniu 10 minut filmu miałem wielką nadzieję, że dostałem w swoje łapska dzieło z gatunku cyniczno-ironiczno-prześmiewczego, które z wielką radością oglądnę w przyszłości jeszcze wiele razy. Tak właśnie reaguję na tego typu filmy, wracam do nich wielokrotnie, aby nic mi nie umknęło. "Co nas kręci, co nas podnieca" Woodyego Allena zapowiadał się znakomicie, niczym hamburger z McDonald's na billbordach. Ale niestety z biegiem czasu, ten wysoki, otwierający scenariusz poziom opada i opada, aż w pewnym momencie nawet nuży. Szkoda.
Posted in
Bartosz Studenny, ndz., 18/07/2010 - 15:04
Green Zone
Amerykanie. Naród bohaterów. Potrafią negocjować z UFO, wiedzą jak zniszczyć wampiry, mają najlepszą broń, najlepszych naukowców...wszystko mają najlepsze. Taki obraz Amerykanów kreują filmy produkowane w Hollywood. Mimo takiego zachwytu nad potencjałem narodu amerykańskiego, powstał film, który pokazuje, iż nie wszystko co robią Amerykanie jest słuszne i najlepsze.
Akcja filmu rozgrywa się w Bagdadzie w 2003 roku. Roy Miller (w tej roli przystojny Matt Damon;)), oficer amerykańskiej armii wykonuje zadanie, którego celem jest odnalezienie broni masowego rażenia.
Posted in
Ilona Prostka, pt., 02/07/2010 - 10:54
Pozdrowienia z Paryża
John Travolta niezmiennie kojarzy mi się z roztańczonym aktorem. Przed
oczami stają mi sceny z "Gorączki sobotniej nocy" czy "Greese". Nie sposób również nie wspomnieć o słynnej już scenie z Umą Thurman w
"Pulp fiction", gdzie duet aktorów tańczy twista. W ostatnich latach zapomniałam jednak o tym aktorze. Nie miałam okazji widzieć jego nowych kreacji. Johna Travoltę ponownie odkryłam w nieco innym wcieleniu, w filmie "Pozdrowienia z Paryża" (From Paris With Love).
Posted in
Ilona Prostka, śr., 10/03/2010 - 08:44
Artur i zemsta Maltazara
„Taxi”, „Leon Zawodowiec” czy „Piąty Element” to filmy, które każdy widział, a jak nie to na pewno o nich słyszał. Dzięki ich twórcy, Lucowi Bessonowi kino europejskie, a w szczególności francuskie, dorównało poziomowi tego zza wielkiego oceanu, a często je przewyższa. Tematyka filmów Bessona jest różnorodna, przez co nie są one monotematyczne i zadziwiają swoją oryginalnością. Możemy obejrzeć dramaty, komedie, sensacje, a także familijne produkcje.
Posted in
Łukasz Grudzień, pon., 18/01/2010 - 14:19
Parnassus : Człowiek, który oszukał diabła
Kiedy na początku lat 90-tych zetknąłem się z „Przygodami Barona Munchausena” to przypominam sobie z jaką niezwykłością zostałem przeniesiony w abstrakcyjny świat Terry’go Gilliama. Ten charakterystyczny rodzaj wizji okraszony dozą magii natychmiast poszerzyłem o wyrazisty obraz jakim jest "Brazil" a potem "Fisher King". Być może Gilliam jest bardziej znany szerokiej publiczności jako ten który przeniósł na duży ekran część szalonych pomysłów grupy Monthy Pytona, ale to właśnie wyżej wymienione pozycje są jakby wizytówką jego twórczości. Oglądając najnowszą propozycję reżysera „Parnassus” widzimy wyraźnie kontynuację szalonych, wizjonerskich scen.
Posted in
Marcin Michalski, pon., 04/01/2010 - 11:14
Ricky
"Ricky" to najnowsza produkcja Francoisa Ozon twórcy takich obrazów jak "Basen" czy "8 kobiet". Prowokacja to główna broń tego francuskiego reżysera więc nie zabrakło jej i w tym filmie.
Od pierwszych minut widz zapoznaje się z dramatyczną opowieścią młodej matki która przyszła prosić o pomoc do ośrodka socjalno-opiekuńczego. Kobieta sugeruje chęć oddania jednego z jej dzieci do rodziny zastępczej gdyż nie jest w stanie poradzić sobie w ich opiece.
Dalej to już retrospekcja pozwalająca zrozumieć okoliczności tej sytuacji. Samotna matka wychowująca kilkuletnią córkę zakochuje się w mężczyźnie z pracy , buduje z nim związek z którego rodzi się syn imieniem Ricky.
Posted in
Marcin Michalski, śr., 25/11/2009 - 13:28
Radio na fali
O rany, jak ja kocham filmy, które tak pozytywnie potrafią mnie zaskoczyć! Siada człowiek w fotelu, godzi się na to, że ten czas może być tak stracony jak ostatni kupon w Lotto, ale co tam? Przecież robimy to zazwyczaj w wolnym czasie, więc cóż mamy do stracenia?
"Radio na fali" czy też jak kto woli "Boat That Rocked" to poplątanie komedii, dramatu oraz filmu muzycznego. Ba, i to jak muzycznego! Chciałoby się wykrzyczeć "Rock 'N Roll Baby!", ale będę łaskawy o tej porze dla swoich sąsiadów, których średnia wieku wynosi tyle, ile sekund jest w minucie.
Posted in
Bartosz Studenny, pon., 12/10/2009 - 21:53