Science fiction

Zaciemnienie

Rok produkcji : 2009
02.02.2012
przez Michał Kucal
ocena
2.00
Zaciemnienie

Jedząc banana pomyślałem: najgorsze co może mnie dziś spotkać to to, że jedzony przeze mnie banan upadnie na podłogę a mi zrobi się z tego powodu przykro i zostanę bez kolacji. Wkrótce jednak stała się rzecz gorsza, obejrzałem film "Zaciemnienie" i o mały włos banan nie wrócił do swej skóry.

Ksiądz

Rok produkcji : 2011
28.10.2011
przez Michał Kucal
ocena
6.71
Ksiądz

Wampiry, kto nie oglądał w życiu filmu o wampirach? Księża, kto nie oglądał ich w życiu na żywo? Jedno i drugie nam nieobce. A co gdyby to połączyć, dorzucić wątki a la wojna nuklearna, przesunąć wszystko w czasie i wywalić na dzikim zachodzie, w który zamienia się XXI-wieczne Stany Zjednoczone? Film zapowiada się niczym surrealistyczna powieść Nathanaela Westa. Nikt jednak nie wybierze się do wnętrza konia trojańskiego by poznawać świat przez odbyt. Chociaż, moim zdaniem, film raczej adresowany jest do intelektualnych odbytów a nie do widzów.

12 małp

Rok produkcji : 1995
22.07.2011
przez beatrix
ocena
9.14
Twelve monkeys

Dzieło wybitnego twórcy Terry'ego Gilliam'a z 1996 roku. Kolejny film poruszający i wciągający od początku do końca. Gdy film się kończy, jest wielki niedosyt. Z niecierpliwością patrzę na napisy. Za każdym razem mam nadzieję że jednak ciąg dalszy zaraz nastąpi.
Powracam w tej chwili do dzieł mojego mistrza, bowiem już w najbliższą środę będzie jedyne w swoim rodzaju spotkanie. W ramach 11 Festiwalu Nowe Horyzonty przyjeżdża do Wrocławia właśnie ON. Człowiek o wielkiej i niezmierzonej wyobraźni. Jego filmy to perełki: smaku, muzyki. Wyważonej, zgrabnej fabuły. A przede wszystkim uczta dla wzroku- obrazy. Wyjątkowe i niepowtarzalne. Każdy film jest inny, ale każdy jest osobliwością i wydarzeniem.

Seksmisja

Rok produkcji :
21.07.2011
przez Ela
ocena
8.71
Seksmisja


W niedzielę (17.07.2011) telewizja TVN wyemitowała komedię Juliusza Machulskiego pt. „Seksmisja”.
Ta - moim zdaniem - najlepsza komedia Machulskiego - to przewrotna historia Maksa i Alberta (granych przez rewelacyjnych Jerzego Stuhra i Olgierda Łukaszewicza), którzy poddają się eksperymentowi - hibernacji, a potem budzą się w świecie bez mężczyzn. Jako jedyni przedstawiciele męskiej rasy mają duże kłopoty z dostosowaniem się do nowej sytuacji. Mają nadzieję, że uda im się przywrócić poprzedni stan rzeczy, czyli taki jak w 1991 roku, kiedy to zostali zahibernowani. Nie jest to jednak takie proste. Wywołują spore zamieszanie.

Super 8

Rok produkcji : 2011
ocena
6.60
Super 8

Film od razu przyciągnął moją uwagę. Fakt, że jest to thriller sci-fi skłonił mnie wręcz do natychmiastowego obejrzenia tego obrazu... Poszedłem więc do kina i ... nie żałuję ;)
Akcja "Super 8" toczy się w małym, spokojnym miasteczku, w którym to mieszka grupka kreatywnych nastolatków posiadająca pasję jaką jest kręcenie filmów. Tym razem ich projekt jest bardziej ambitny. Chłopcy postanawiają włączyć do swojego tworu dziewczynę, która jednocześnie jako jedyna jest w stanie zapewnić im dojazd na odległy plan filmowy. Wszyscy razem udają się w nocy na stację kolejową w celu nakręcenia tam pierwszych scen do swojego filmu o zombie. I wtedy się zaczyna...

Drzewo życia

Rok produkcji : 2011
ocena
2.22
Drzewo życia

Do kina wybieram się stosunkowo rzadko. Stosunkowo, gdyż nie odpowiada mi stosunek jakości do ceny weń oferowany. Nie lubię bowiem przepłacać za oglądanie filmu, będąc otoczonym przez ludzi konsumujących popcorn i colę, czyniąc przy tym hałas większy niż salowe nagłośnienie. Raz na jakiś czas pojawia się jednak film, na który czekam z niecierpliwością od chwili pierwszych zwiastunów i informacji prasowych. Do powyższych należało między innymi "Drzewo Życia" znanego, mimo iż nieposiadającego dużego dorobku szpulowego, reżysera Terrenca Malicka.

Jestem numerem cztery

Rok produkcji : 2011
30.06.2011
przez Bartosz Studenny
ocena
7.06
Jestem numerem cztery

Producenci "Jestem numerem cztery" wyniuchali sposób na przypływ łatwej, zielonej gotówki wyraźnie bazując na żenującym ale mimo wszystko kasowym "Zmierzchu". Zdawałoby się, że ""Jestem numerem cztery nam opowie o kolejnym superbohaterze z supermocami, który ratuje świat przed zagładą prawda? Jednak nic z tego, dostajemy film o miłości nastolatków jak to miało miejsce we wspomnianym (tfu) "Zmierzchu" a w tle jakieś tam majaczące moce głównego bohatera i namiastkę kina akcji. Co kto woli drodzy widzowie, ja jednak wolałbym kolejnego herosa i masę porywającej akcji, który ratuje świat lub chociaż jakieś miasto, a nie tylko swój egoistyczny tyłek.