
„Dziewczęta z Auschwitz", film dokumentalny Kingi Wołoszyn-Świerk. W późny wtorkowy wieczór obejrzałam wstrząsający materiał o rzeczywistości obozowej widzianej przez funkcjonujące w nim kobiety. Film miał swą premierę telewizyjną. Słowa kilku kobiet, ich spojrzenia pełne bólu mimo upływu lat dotykają głęboko. Ich powrót do ciemnych dni jest wysiłkiem. Jest otwarciem tego co tli się pod powieką.

Oglądając procesy sądowe zwłaszcza te o zabójstwo człowiek nigdy nie zastanawia się nad motywami oskarżonego. Nie jest tak jednak w przypadku poruszającego filmu Joela Schumachera „Czas zabijania” opartego na bestsellerowej powieści mistrza powieści prawniczej Johna Grishama.

"Różyczka" - to słowo - klucz legendarnego filmu Orsona Wellesa, twórcy, którego miłośnikom kina nie trzeba przedstawiać. Przez cały film, zarówno widzowie jak i bohater filmu - dziennikarz, będą próbowali dowiedzieć się kim w życiu sławnego magnata prasowego, kandydata na gubernatora, była owa Różyczka. I dlaczego właśnie to słowo było ostatnim wyszeptanym wyrazem przez konającego człowieka. Film z 1941 roku, wyreżyserowany przez Wellesa, który zagrał w nim również główną rolę, jest na obecną chwilę filmem - symbolem. Wtedy niekonwencjonalny i odrzucony przez publiczność (podobnie jak sam twórca), dziś zachwyca wizjonerstwem i pomysłem. Pomimo Oscara za scenariusz i dwóch innych nominacji, nie przypadł on do gustu masom.

Paul Schering – producent i pomysłodawca serialu "Skazany na śmierć" – także i w swym pełnometrażowym filmie proponuje nam solidne, męskie kino. Eksperyment to produkcja dla ludzi o mocnych nerwach. To film wręcz gęsty od przemocy. Myślę, że nie wszyscy wytrwają do końca. Niemniej eksperyment rozgrywający się na ekranie wciąga. Widz chce wiedzieć, jak to wszystko się zakończy, choć to chora ciekawość. Bo jak inaczej nazwać zjawisko, kiedy przez cały niemal film oglądamy ludzkie cierpienie i poniżanie spowodowane przez inne istoty ludzkie?

Jakie powinno być prawdziwe męstwo? Czy to tylko sama odwaga? Czy może coś więcej? Twórcy filmu „Prawdziwe męstwo” z 1968 roku udowadniają, że to nie tylko odwaga, ale także hart ducha i niezłomność charakteru.
Ojciec kilkunastoletniej Mattie zostaje zamordowany. Dziewczyna chcąc pomścić jego śmierć wynajmuje jednookiego szeryfa Reubena J. „Roostera” Cogburna. Mężczyzna - pod wpływem jej niezwykłego uporu - zgadza się choć niechętnie. Stawia jednak warunek. Zajmie się tym sam. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że Mattie tak łatwo się nie poddaje.

Czy można zmienić świat, który nas otacza? Nie można, ale można sprawić, że stanie się trochę lepszy. Na taki właśnie pomysł wpada Trevor - dwunastoletni bohater filmu Mimi Leder „Podaj dalej”. Na lekcji środowiska jako zadanie domowe dzieci dostają zadanie, co mogą zrobić dobrego dla świata. Trevor wymyśla akcję „podaj dalej”. Polega ona na tym, że pomaga on trzem osobom, w drobnych lub dużych sprawach - wymagających jednak zaangażowania - a następnie każda z osób którym pomógł na pomóc kolejnym trzem osobom i tak dalej. Oczywiście bezinteresownie.

Nie wiemy, w jakim mieście toczy się akcja. Nie wiemy, jaki jest dzień tygodnia czy miesiąc. Nie wiemy, jakie są imiona dwóch głównych (i jedynych) bohaterów tego filmu.
Wiemy tylko, że rozmowa toczy się w mieszkaniu w biednej dzielnicy między Czarnym, który jest byłym więźniem - chrześcijaninem, a Białym - profesorem, ateistą. Mimo iż wszystko ich dzieli - wykształcenie, historia, podejście do życia - od samego początku jest to dyskusja między dwoma szanującymi się ludźmi. Gdyby spotkali się w bardziej dogodnych okolicznościach, mogliby się zaprzyjaźnić.