Kevin Costner
Mr. Brooks
Pisząc ostatnio recenzje do "naszego" portalu recenzowałem film Kevina Costnera "The New Daughter", jeden z ostatnich bo z 2010 roku. Podoba mi się nasz portal "Hitosfera", obok "Filmwebu" ma szansę stać się jednym z najczęściej odwiedzanych portali dla takich kinomanów jak ja. I tak pisząc o filmie Costnera z 2007 roku "Mr.Brooks" mógłbym początek spokojnie skopiować z mojej poprzedniej - wymienionej recenzji.
Czemu Costner, wszak kiedyś 1 Liga Hollywood ale i aktor nadal o przyciągającym uwagę nazwisku, gra w takich filmach, czy nie jest czas by zmienić agenta lub przestać samemu dowierzać sobie w doborze scenariuszy.
Posted in
Ryszard Kmita, czw., 22/07/2010 - 20:48
New Daughter
Lubię Costnera od zawsze i będę lubił mimo udziału w takich filmach jak ten. Biografia Toma Cruise'a pokazuje jak aktor starannie dobiera zawsze role, ma nosa, może dobrego agenta no i zwyczajnie szczęście. Mimo tego, że jest pokręconym scjentologiem, jakimże mężem czy ojcem - aktorem jest wybornym i w sumie nie widziałem słabego filmu z tym mikrusem o uśmiechu wartym 20 mln dolarów - jak się go nazywa w Hollywood.
Kariery różnych moich ulubionych aktorów potoczyły się inaczej, choć moim zdaniem nie są obdarzeni mniejszym talentem niż Tom.
Posted in
Ryszard Kmita, czw., 22/07/2010 - 11:07
The New Daughter
Specem od horrorów nigdy nie byłem i zapewne już nie będę. Jest to dla mnie gatunek, który w znacznej części opiera się na powtarzaniu tych samych scenariuszy. Ostatnie lata tego gatunku to po prostu płycizna fabularna na poziomie Rowu Mariańskiego. Zazwyczaj flaki, krew, flaki, tasaki, flaki, piły, flaki, noże i przeróżne techniki ciosania, cięcia, krojenia, kłucia ciała człowieka jakie można sobie tylko wyobrazić by ujrzeć w pełnej okazałości...flaki. Czy to jest straszne? Nie, to jest odrażające, odpychające i niesmaczne. Takie są głównie obecne horrory i na szczęście póki co udaje mi się ich unikać. Uff...
Posted in
Bartosz Studenny, ndz., 09/05/2010 - 12:42
Swing Vote
Nareszcie inteligentna komedia z Hollywood. Takie rodzynki cieszą mnie ogromnie, bo gdy już tracę wszelką nadzieję i szacunek dla kina amerykańskiego to pojawią się światełko w tunelu i ratuje na pewien czas kinematografię zza oceanu. Bo chyba wszyscy mamy dość płytkich żartów, które nawet już nie śmieszą tylko zwyczajnie irytują i odstraszają.
Posted in
Bartosz Studenny, pon., 02/02/2009 - 22:53